Każdej nocy grawitacji wbrew

łagodny powiew snu
w niebo gdzieś niesie cię
do przodu zrobić krok
tak bardzo chciałbyś lecz
po co się zaraz pchać
wystarczy sama chęć
ten co zawsze w miejscu stoi
nie zagubi nigdy drogi
mało strachu
dużo zysku ma
i kiedy wierzysz że
tak dobrze jest jak jest
ze snu wyrywa cię
kolejny zwykły dzień
żeby coś dla siebie
tu na ziemi a nie w niebie
z życia mieć
nie wystarczy bujać w chmurach
i ogromna tak jak góra chęć
nie wystarczy w miejscu stać
trzeba biec i wciąż się pchać
żeby coś dla siebie


Zamknij za sobą drzwi

wsłuchaj się w ciszę przez chwilę
może usłyszysz
jak cicho więdnie każdy kwiat
i ciebie jakby jest mniej
po co tyle słów
nikt nie słucha już
nic nie liczy się
w lustrze widzisz też
tylko to co chcesz
a przecież można inaczej żyć
la la la i la lai
la la lai la lai żeby wreszcie sobą być
la la lai la lai
la la lai la lai mów ostatni pierwszy milcz
jeśli nie zaśniesz w tę noc
niebo się ciszą rozpali
może zobaczysz
jak nagle gaśnie jedna z gwiazd
i ciebie jakby jest mniej
po co tyle słów
nikt nie słucha już
nic nie liczy się
w lustrze widzisz też
tylko to co chcesz
a przecież można inaczej żyć
la la lai la lai
p la la...