ON BYŁ JAK NOCY SZEPT

OTWIERAŁ W NIEJ
OSTATNIE DRZWI
ODDAŁ JEJ WŁASNY CIEŃ
I MALIN SMAK
ZA KROPLE KRWI

JA WIEM KTO GO NAUCZYŁ TAK
CZYTAĆ W JEJ SNACH

STRACH JEJ ZDEJMOWAŁ Z RZĘS
DLA NIEJ CO NOC
WYMYŚLAŁ ŚWIT

A TERAZ CHODŹMY JUŻ...
WRACAJMY JUŻ...
NIC SIĘ NIE STANIE
NIC SIĘ NIE STANIE
JUŻ NIC

ONA ZE ZWYKŁYCH DNI
PISAŁA W NIM
KOLEJNY LIST

JA WIEM KTO JĄ NAUCZYŁ TAK
PRZY OKNIE STAĆ

I O CZYM MYŚLI WIEM
GDY MÓWI MI
ŻE TYLKO MNIE...

A TERAZ CHODŹMY JUŻ...
WRACAJMY JUŻ...
NIC SIĘ NIE STANIE
NIC SIĘ NIE STANIE
JUŻ NIC


Tyle prawdy ile kłamstw

ile śmiechu tyle łez
ile zwątpień sięga gwiazd
tyle wiary w tobie jest
tyle marzeń ile snów
ile dobra w sobie masz tyle zła
ile pustych obcych słów
tyle gestów czułych znasz
w tobie mam złudzeń garść
niepewność chwil
zaklęć moc siły wiatr
i chęć by żyć
w tobie mam
nocy mrok i światło dnia
cienia chłód i słońca żar
kamień i serce
tyle strachu w oczach tkwi
ile się nadziej! tli w każdym z nas
i do przejścia tyle lat
ile wspomnień uśpił czas
we mnie masz złudzeń garść
niepewność chwil
zaklęć moc siły wiatr
i chęć by żyć
chcesz tego czy nie zrozum bywa tak
co od życia we?miesz życiu musisz dać
i kamień i serce