Ptasie skrzydła senne jeszcze
mokre pióra pachną deszczem
wszystko szare w szarym oknie
świat u drzwi cierpliwie moknie
może kiedyś wrócisz do mnie
puste miejsce w moim oknie
gdybyś chciał gdybyś mógł
oddać mi wolność twoich snów
przestrzeń lot swobodny lot
kiedy już odlecisz stąd
weź ze sobą wszystko wszystko to
świtu blask jasny ślad każdą wolną myśl
zostaw kroplę rosy zeschły liść
słońca blask odmierza drogę
wiem że musisz odejść tam
mgła oddziela nas swym progiem
ptasi świat i ludzki świat
dobrze wiem że tak ma być
wiem a jednak wolno mi
nazwać ptaka bratem swym
Żyłem po bożemu, nie zbłądziłem ni razu.
A to co potrzebuję to więcej czadu.
Mama mi wpajała pawdy, których mam już dosyć.
Starych prawd już dość, trzeba je odwrócić.
Dość już mam wracania z chlania po kryjomu.
Rcia "na całego", gdy ich nie ma w domu.
Mama...
...przewrócić.
Żyłem tak, jak chcieli, jak kazali na kazaniach.
Wiesz? Nie będę więcej biegał na kolanach.
Mama...
...przewrócić.
Zabierz biednemu daj bogatemu.