Dzień w dzień

noc w noc
z diabłem w karty gram
jak wir
na dno
wciąga mnie ta gra
o dziewczynę tę co twarz
tak jak anioł ma
i pijana szczęściem swym
tańczy naga w snach
może nie mam szans
lecz nie poddaję się do końca
walczę chociaż pech
chce w ziemię wdeptać mnie
tak jak morze złudzeń
końca nie ma gra
stawka nieraz
na kolana rzuca nas
wstanę żebym mógł
to powiedzieć ci
chociaż diabła wart ten świat
coś znaczyłem w nim


ON BYŁ JAK NOCY SZEPT

OTWIERAŁ W NIEJ
OSTATNIE DRZWI
ODDAŁ JEJ WŁASNY CIEŃ
I MALIN SMAK
ZA KROPLE KRWI

JA WIEM KTO GO NAUCZYŁ TAK
CZYTAĆ W JEJ SNACH

STRACH JEJ ZDEJMOWAŁ Z RZĘS
DLA NIEJ CO NOC
WYMYŚLAŁ ŚWIT

A TERAZ CHODŹMY JUŻ...
WRACAJMY JUŻ...
NIC SIĘ NIE STANIE
NIC SIĘ NIE STANIE
JUŻ NIC

ONA ZE ZWYKŁYCH DNI
PISAŁA W NIM
KOLEJNY LIST

JA WIEM KTO JĄ NAUCZYŁ TAK
PRZY OKNIE STAĆ

I O CZYM MYŚLI WIEM
GDY MÓWI MI
ŻE TYLKO MNIE...

A TERAZ CHODŹMY JUŻ...
WRACAJMY JUŻ...
NIC SIĘ NIE STANIE
NIC SIĘ NIE STANIE
JUŻ NIC