Ktokolwiek widział ją

znaków szczególnych brak
ubrana była w stare dżinay
w przeciwdeszczowy płaszcz

była płaska jak deska
miała szesnaście lat
pokłute obie ręce
na ustach trawy smak

nic światu nie zrobiła
nikogo nie zabiła
kochała zapach łąk
ciepło splecionych rąk

niby taka jak wiele
niby taka ją inne
ale przecież jedyna
ale przecież niewinna

kiedy ją znaleziono
w żółtym podartym prochowcu
wyglądała jak żonkil
zapatrzony w nieboskłon

więc ciebie proszę panie
chodzący po rajskim ogrodzie
oszczędzaj żółte motyle
oszczędzaj kwiaty na głodzie


JESZCZE RAZ

I ZNOWU NOC? WYBIERZEMY SIĘ NA PLAŻĘ
JESZCZE RAZ
I KILKA NOWYCH GWIAZDOZBIORÓW CI POKAŻĘ
JESZCZE RAZ
I ZNOWU CICHO POCAŁUJESZ MNIE

MÓWIŁ, ŻE DALEKO
I NIE USŁYSZYSZ, JAK MODL? SIĘ
MÓWIŁ, ŻE ICH NIE ZNASZ,
NIC NIE ZNACZY NA RĘKACH KREW

CO CIĘ TO OBCHODZI ?
PRZECIEŻ TO NIE TY NACISKASZ SPUST...
MÓWI? ŻE TAK TRZEBA
ALE JA NIE SŁUCHAM JUŻ

JESZCZE RAZ
I ZNOWU NOC? WYBIERZEMY SIĘ NA PLAŻĘ
JESZCZE RAZ
I ZNOWU CICHO POCAŁUJESZ MNIE

CZYTAM ŻE SIĘ BOISZ
I ŻE CISZA PRZERAŻA CIĘ
ANIOŁ W PRZEDPOKOJU
ZNÓW PRZYPOMNIAŁ SOBIE STARY GRZECH...

CO NAS TO OBCHODZI?
TO NIE MY UKŁADALIŚMY ŚWIAT...
MÓWI?, ŻE TAK TRZEBA...
MUSZĘ ZROBIĆ TO JESZCZE RAZ...

JESZCZE RAZ
I ZNOWU NOC? WYBIERZEMY SIĘ NA PLAŻĘ
JESZCZE RAZ
I ZNOWU CICHO POCAŁUJESZ MNIE
JESZCZE RAZ
I KILKA NOWYCH GWIAZDOZBIORÓW CI POKAŻĘ
CHOCIAŻ NIGDY NIE ZAPOMNĘ,
I CO ZDARZYŁO SIĘ

NIE ZAPOMNĘ... NIE ZAPOMNĘ...NIE ZAPOMNĘ...

JESZCZE RAZ
I ZNOWU NOC? WYBIERZEMY SIĘ NA PLAŻĘ
JESZCZE RAZ
I ZNOWU CICHO POCAŁUJESZ MNIE
JESZCZE RAZ
I KILKA NOWYCH GWIAZDOZBIORÓW CI POKAŻĘ
CHOCIAŻ NIGDY NIE ZAPOMNĘ,
CO ZDARZYŁO SIĘ

CHOCIAŻ NIGDY NIE ZAPOMNĘ, NIGDY NIE
ZAPOMNĘ CO ZDARZYŁO SiĘ