Ktokolwiek widział ją

znaków szczególnych brak
ubrana była w stare dżinay
w przeciwdeszczowy płaszcz

była płaska jak deska
miała szesnaście lat
pokłute obie ręce
na ustach trawy smak

nic światu nie zrobiła
nikogo nie zabiła
kochała zapach łąk
ciepło splecionych rąk

niby taka jak wiele
niby taka ją inne
ale przecież jedyna
ale przecież niewinna

kiedy ją znaleziono
w żółtym podartym prochowcu
wyglądała jak żonkil
zapatrzony w nieboskłon

więc ciebie proszę panie
chodzący po rajskim ogrodzie
oszczędzaj żółte motyle
oszczędzaj kwiaty na głodzie


Coś mi pokręciło głowę

czuję w sobie dziwny stan
nie wiem z jakiej to przyczyny
jest mi dobrze niech tak trwa
idę sam ulic sto
helikopter mi wiruje wciąż
nie wiem co kręci mną
kolorowych ludzi widzę krąg

ja nie znam słów którymi bym mógł
powiedzieć tobie co to za stan

słyszę słyszę tak wyra?nie
każde słowo nawet szept
ty mnie pytasz pytasz stale
w mojej głowie kręci się
dobrze mi niech tak trwa
jeszcze dłużej dłużej dłużej tak
nie wiem co kręci mną
kolorowych ludzi widzę krąg

ja nie znam słów którymi bym mógł
powiedzieć tobie co to za stan
i ciągle w głowie mam ten dziwny stan