Ktokolwiek widział ją

znaków szczególnych brak
ubrana była w stare dżinay
w przeciwdeszczowy płaszcz

była płaska jak deska
miała szesnaście lat
pokłute obie ręce
na ustach trawy smak

nic światu nie zrobiła
nikogo nie zabiła
kochała zapach łąk
ciepło splecionych rąk

niby taka jak wiele
niby taka ją inne
ale przecież jedyna
ale przecież niewinna

kiedy ją znaleziono
w żółtym podartym prochowcu
wyglądała jak żonkil
zapatrzony w nieboskłon

więc ciebie proszę panie
chodzący po rajskim ogrodzie
oszczędzaj żółte motyle
oszczędzaj kwiaty na głodzie


Gdy w jakiś dzień

słońce Jak lampa zapali się
tak blisko mnie
historia ta rozgrywa się
gdy zwątpienie dusi mnie
on powietrzem staje się
mogę już sam oddychać znów
a gdy mam go wreszcie dość
nie opuszcza mnie na krok
czuję że gorzej jest niż zle
gdy w jakiś dzień
słońce jak lampa zapali się
tak blisko mnie
historia ta rozgrywa się
jak Bóg jak wróg jak pies
na dobre i na złe
czy wiesz kim jest ten ktoś
to mój własny cień
to mój własny cień
wszystko robi dokładnie jak ja
bym na świecie nie był całkiem sam
jeśli chcesz serio bierz tę rzecz
czasem bowiem myślę sobie tak
dla nas dwóch za mały jest ten świat
ciasno mi modlę się o deszcz
gdy w jakiś dzień ...