Ktokolwiek widział ją

znaków szczególnych brak
ubrana była w stare dżinay
w przeciwdeszczowy płaszcz

była płaska jak deska
miała szesnaście lat
pokłute obie ręce
na ustach trawy smak

nic światu nie zrobiła
nikogo nie zabiła
kochała zapach łąk
ciepło splecionych rąk

niby taka jak wiele
niby taka ją inne
ale przecież jedyna
ale przecież niewinna

kiedy ją znaleziono
w żółtym podartym prochowcu
wyglądała jak żonkil
zapatrzony w nieboskłon

więc ciebie proszę panie
chodzący po rajskim ogrodzie
oszczędzaj żółte motyle
oszczędzaj kwiaty na głodzie


SIEDZISZ TAK I CZEKASZ NA CUD

A WOKÓŁ ROŚNIE KURZ
CO JESZCZE MOŻESZ ZROBIĆ BY ŚWIAT
LEŻAŁ U TWYCH STÓP

JAK TO JEST
ŻE TRACISZ CZAS
PAMIETAJ ŻE...

WSZYSTKO CO MASZ
CO MÓGŁBYŚ MIEĆ
NIE LICZY SIĘ
TAK JAKBYŚ CHCIAŁ
WAŻNY JEST MOMENT
GDY SŁONECZNY DZIEŃ
ROZPALA ŚWIAT
I TO CO W NAS

W CIĄGŁYM BIEGU NIE CZUJESZ NIC
ŻYCIE UCIEKA CI
SPÓJRZ NIEBO KOLOR BŁĘKITU CIĄGLE MA
NIE JESTEŚ TUTAJ SAM

HEJEIJEJE ZDARZY SIĘ CUD -WYSTARCZY CHCIEĆ..