Ktokolwiek widział ją
znaków szczególnych brak
ubrana była w stare dżinay
w przeciwdeszczowy płaszcz
była płaska jak deska
miała szesnaście lat
pokłute obie ręce
na ustach trawy smak
nic światu nie zrobiła
nikogo nie zabiła
kochała zapach łąk
ciepło splecionych rąk
niby taka jak wiele
niby taka ją inne
ale przecież jedyna
ale przecież niewinna
kiedy ją znaleziono
w żółtym podartym prochowcu
wyglądała jak żonkil
zapatrzony w nieboskłon
więc ciebie proszę panie
chodzący po rajskim ogrodzie
oszczędzaj żółte motyle
oszczędzaj kwiaty na głodzie
Czym kochanie miłość jest
Co to znaczy-wiem, że dobrze wiesz.
Jestem pewien On nam siebie dał
l że nie chciał za to nic.
Dość mam słów, dość mam głów
Które wciąż tak mało wiedzą
Zapatrzonych w swoją broń,
Którą chcą rozwalić niebo.
Bo ja to wiem, że On nam siebie dał
l że nie chciał za to nic
Nie ważne jak to powiesz
Kłamstwo zawsze budzi gniew.
Mało ważne białe stroje,
Gdy pod nimi płonie grzech.
Nadziei nie miał taki brzydki był
samotny bez przyjaciół
panicznie bał się luster witryn szyb
unikał ludzkich oczu
chciał poznać miłość ale wielki strach
zabraniał wciąż i krzyczał nie
choć bardzo pragnął poznać życia smak
znał tylko słabość tylko lęk
zabił wszystkie swe marzenia
przez całe życie
nikt nie otarł jego łez
lecz nie bój się bo w końcu przyjdzie ktoś
odnajdzie piękno w duszy twej
zapomnisz wtedy szybko czym jest lęk
w miłości znajdziesz życia sens