Ktokolwiek widział ją

znaków szczególnych brak
ubrana była w stare dżinay
w przeciwdeszczowy płaszcz

była płaska jak deska
miała szesnaście lat
pokłute obie ręce
na ustach trawy smak

nic światu nie zrobiła
nikogo nie zabiła
kochała zapach łąk
ciepło splecionych rąk

niby taka jak wiele
niby taka ją inne
ale przecież jedyna
ale przecież niewinna

kiedy ją znaleziono
w żółtym podartym prochowcu
wyglądała jak żonkil
zapatrzony w nieboskłon

więc ciebie proszę panie
chodzący po rajskim ogrodzie
oszczędzaj żółte motyle
oszczędzaj kwiaty na głodzie


Myślałem całą noc

ach gdybym był raz daleko stąd
tam. gdzie ptak i drzewo jest
czy myślałeś kiedyś o tym że
coraz mniej jest takich miejsc

czy widzisz dzisiaj jak
nierówna wojna zabija światv świat gdzie ptak i drzewo jest
czy myślałeś kiedyś o tym że
coraz więcej takich miejsc

obudz się
czy nie widzisz że
coraz więcej takich miejsc