Zamknij za sobą drzwi
wsłuchaj się w ciszę przez chwilę
może usłyszysz
jak cicho więdnie każdy kwiat
i ciebie jakby jest mniej
po co tyle słów
nikt nie słucha już
nic nie liczy się
w lustrze widzisz też
tylko to co chcesz
a przecież można inaczej żyć
la la la i la lai
la la lai la lai żeby wreszcie sobą być
la la lai la lai
la la lai la lai mów ostatni pierwszy milcz
jeśli nie zaśniesz w tę noc
niebo się ciszą rozpali
może zobaczysz
jak nagle gaśnie jedna z gwiazd
i ciebie jakby jest mniej
po co tyle słów
nikt nie słucha już
nic nie liczy się
w lustrze widzisz też
tylko to co chcesz
a przecież można inaczej żyć
la la lai la lai
p la la...
JAK W CZARNEJ KAWIE
JAK W NIEPOTRZEBNYCH SNACH
ZGUBIŁEM W TRAWIE
TWYCH POCAŁUNKÓW SMAK
LECZ WIEM GDZIE ZNALEŹĆ MAM
TWYCH KROKÓW WOLNY RYTM
BĘDĘ TUŻ OBOK
GDY ZECHCESZ POWIEM CI
JAK W STARYM FILMIE
NA MROCZNYCH ULIC DNIE
PO BRUKU SPŁYNIE
CZYJŚ NIEWYBREDNY ŚMIECH
LECZ CZEKAM W JEDNEJ Z BRAM
WYSTARCZY JEDEN SZEPT
JUŻ JESTEM OBOK
GDY ZECHCESZ POWIEM
CHCĘ DZIŚ Z TOBĄ ZROBIĆ
TO JESZCZE RAZ
W ŁATWYCH SERIALACH
GDZIEŚ MÓJ ZGUBIŁAŚ ŚLAD
GDZIEŚ MNIE PODZIAŁAŚ
W TOREBKACH DROBNYCH SPRAW
LECZ GDY NIEZNANY DŹWIĘK
JAK WPÓŁ PRZERWANY GEST
W SKÓRĘ CI WBIJA DRESZCZ
WTEDY DOKŁADNIE WIESZ
CHCESZ DZIŚ ZE MN? ZROBIĆ
TO JESZCZE RAZ
Nadziei nie miał taki brzydki był
samotny bez przyjaciół
panicznie bał się luster witryn szyb
unikał ludzkich oczu
chciał poznać miłość ale wielki strach
zabraniał wciąż i krzyczał nie
choć bardzo pragnął poznać życia smak
znał tylko słabość tylko lęk
zabił wszystkie swe marzenia
przez całe życie
nikt nie otarł jego łez
lecz nie bój się bo w końcu przyjdzie ktoś
odnajdzie piękno w duszy twej
zapomnisz wtedy szybko czym jest lęk
w miłości znajdziesz życia sens